Nowe pola konfliktu na linii prezydent-premier
Źle by się stało, gdyby zamiast spokojnej debaty o naszym zaangażowaniu w Iraku i o naszym stanowisku wobec tarczy antyrakietowej decydował wynik kolejnego spięcia między Prezydentem a Premierem. To oczywiste, że konflikty, ścieranie się poglądów są w polityce czymś normalnym. Ale w przypadku tych kwestii mam wrażenie, że przynajmniej do pewnego stopnia konflikt nie wynika z dobrze przemyślanych i uzasadnionych odmiennych wizji ośrodka prezydenckiego i Premiera, lecz raczej z prostego faktu, że jak Premier mówi białe, to Prezydent odpowiada – czarne i odwrotnie.
